ďťż

wierszyk na konkurs recytatorski

Obejrzyj posty

wierszyk na konkurs recytatorski





ALA MAJ - 18-02-2010 11:47
witam,może macie pomysły na fajny łatwy do nauczenia wierszyk na konkurs recytatorski w przedszkolu( dla 5 latka),szukałam w internecie ,w książeczkach ale nic ciekawego nie znalazłam ,może macie ,pamiętacie jakies wiersze które nadawały by się,piszcie :wink: Republika.pl Portal Społeczności Internetowych


 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawdź, czy wpisałeś poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »





Agduś - 18-02-2010 13:41
Podpowiedz coś - jakiś temat wierszyka, długość...



ALA MAJ - 18-02-2010 15:53
temat i długość dowolne,ale aby 5 latek go opanował nie może być zbyt długi.podpowiedzcie coś.



JANINKI-AMORKI82 - 18-02-2010 17:18

temat i długość dowolne,ale aby 5 latek go opanował nie może być zbyt długi.podpowiedzcie coś. może coś Brzechwy ? Republika.pl Portal Społeczności Internetowych


 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawdź, czy wpisałeś poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »





matka dyrektorka - 18-02-2010 20:26
poczytaj Dorotę Gellner i Danutę Wawiłow , łatwo wpadają w ucho i pamięć :D
moje dzieci uwielbiają,starszy, szesnastolatek do dziś zna na pamięć , ja też :)
tu próbka Wawiłow

a tu Gellner




ALA MAJ - 19-02-2010 08:52
dzięki m.d.jak macie coś jeszcze wrzucajcie



nikka55 - 19-02-2010 12:20
http://www.anikino.pl/dzieci.php?s=czytanki



matka dyrektorka - 19-02-2010 14:38
jeszcze mi do głowy przyszły "bajki pana jachowicza ":
http://troll.linux.net.pl/~wkotwica/tbg/sjachowicz.html



malka - 19-02-2010 23:15
wspomnienie mojego dzieciństwa :oops:
i jeden z ulubionych mojego Młodego

O większego trudno zucha,
Jak był Stefek Burczymucha...
— Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź... to dostoję!
Wilki?... Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!
Te hieny, te lamparty
To są dla mnie czyste żarty!
A pantery i tygrysy
Na sztyk wezmę u swej spisy!
Lew!... Cóż lew jest?! — Kociak duży!
Naczytałem się podróży!
I znam tego jegomości,
Co zły tylko, kiedy pości.
Szakal, wilk?... Straszna nowina!
To jest tylko większa psina!...
(Brysia mijam zaś z daleka,
Bo nie lubię, gdy kto szczeka!)
Komu zechcę, to dam radę!
Zaraz na ocean jadę
I nie będę Stefkiem chyba,
Jak nie chwycę wieloryba! —

I tak przez dzień boży cały
Zuch nasz trąbi swe pochwały.

Aż raz usnął gdzieś na sianie...
Wtem się budzi niespodzianie.
Patrzy, a tu jakieś zwierzę
Do śniadania mu się bierze.
Jak nie zerwie się na nogi,
Jak nie wrzaśnie z wielkiej trwogi! —
Pędzi jakby chart ze smyczy...
— Tygrys, tato! Tygrys! — krzyczy.
— Tygrys?... — ojciec się zapyta.
— Ach, lew może!... Miał kopyta
Straszne! Trzy czy cztery nogi,
Paszczę taką! Przy tym rogi...
— Gdzież to było?
— Tam na sianie.
Właśnie porwał mi śniadanie...

Idzie ojciec, służba cała,
Patrzą... a tu myszka mała,
Polna myszka siedzi sobie
I ząbkami serek skrobie!...



joaniko - 19-02-2010 23:36
moj ulubiony wierszyk Brzechwy:

ENTLICZEK-PENTLICZEK

Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,

W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
A na tym robaczku zielony kubraczek.

Powiada robaczek: "I dziadek, i babka,
I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,

A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
Mam chęć na befsztyczek!" I poszedł do miasta.

Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.

Są w barach - wiadomo - zwyczaje utarte:
Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,

A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:
Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,

Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
I z jabłek szarlotka, i komput [placek], i babka!

No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek.



elutek - 20-02-2010 07:47
a może L. J. Kern i "Mistrz"?

często czytam dziecku, bardzo nam się podoba :P
/napiszę z pamięci, mogą być drobne błędy :oops: /

Jeśli chodzi o gumę do żucia, nie ma mistrza większego od Gucia
Gucio gumy z ust nie wyjmuje
tylko żuje, i żuje i żuje...

Chociaż dwóje wciąż wiszą nad Guciem, Gucio strach uspokaja tym żuciem
i dwójami się nie przejmuje
tylko żuje, i żuje i żuje...

Nawet obiad potrafi czasami zjeść z tą gumą pomiędzy zębami
w jego mamie aż coś się gotuje
a on żuje, i żuje i żuje...

Co najgorsze, to gumie tej dzięki, rozklapały Guciowi się szczęki
tego nikt już mu nie zreperuje
a on żuje, i żuje i żuje...

Nawet gdy się do łóżka położy i sny różne nadlecą z przestworzy
i on w którymś z nich występuje
to też żuje, i żuje i żuje...



elutek - 20-02-2010 10:26
aha, jeszcze jedno :wink:
myślę, że dla 5-cio latka to idealna długość wiersza, no i pole do popisu przy interpretacji -
np. żuć ostentacyjnie gumę w czasie recytacji, a na koniec zrobić ogromnego balona :lol: :wink:



tabaluga1 - 21-02-2010 16:52
elutku, właśnie ten wiersz wybrałam z moim synem (pierwszoklasistą) na konkurs. Wiersz jest bardzo wesoły, łatwo się go nauczyć i daje niesamowite pole do popisu. Mój siedmiolatek szybciutko się go nauczył, mięliśmy świetną zabawę w trakcie nauki ale po kilku dniach Kacper stwierdził, że jednak nie chce brać udziału w konkursie :roll: :( :-?